Wolni od glutenu autorstwa dr Alessio Fasano jest doskonałym źródłem wiedzy dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat chorób glutenozależnych – ich rodzaju, klasyfikacji, objawach, przyczynach, diagnostyce i potencjalnych metodach leczenia. Jest przy tym napisana przystępnym językiem, który sprawia, że czyta się ją niczym wciągającą powieść. Zapraszam do recenzji, z której dowiecie się, co dokładnie znajdziecie w środku i dlaczego jest to warte uwagi.

Kim jest dr Fasano?

Na początek przyjrzyjmy się osobie samego autora. Dr Fasano jest pochodzącym z Włoch gastroenterologiem dziecięcym, który wykształcenie uzyskał na Uniwersytecie Neapolitański im. Fryderyka II. Na początku lat 90-tych wyjechał on do Stanów Zjednoczonych, by wziąć udział w projekcie badawczym na University of Maryland. Badania te dotyczyły zupełnie innego tematu, jednak w trakcie pobytu w USA uderzyło go, jak niewielu spotyka tam pacjentów z celiakią. W tamtym czasie uważano, że celiakia niemal w USA nie występuje: szacowano, że na jeden przypadek zachorowania przypada 10 tysięcy osób zdrowych. W tym samym czasie w Europie szacowano, że celiakia dotyka jedną na 300 osób. Mimo sceptycznego podejścia środowiska medycznego, Fasano był zdecydowany dowiedzieć się, skąd biorą się te różnice – czy rzeczywiście w Stanach z jakiegoś powodu choruje o tyle mniej osób (jeśli tak, to jaki jest czynnik, który różni amerykanów od europejczyków?), czy może wynika to z braku wiedzy na temat celiakii wśród personelu medycznego, a co za tym idzie – pacjenci pozostają niezdiagnozowani?

Dzisiaj już nikogo nie zaskoczy fakt, że prawdziwą okazała się opcja numer dwa: już pierwsze badania wykazały, że liczba zachorowań to 1:250. Prowadzone w dalszych latach badania z wykorzystaniem nowocześniejszych metod diagnostycznych ostatecznie wykazały, że stosunek osób chorych do zdrowych wynosi 1:130. Było to możliwe między innymi dzięki opracowaniu nowocześniejszych metod diagnostycznych, między innymi wykrywania obecności przeciwciał przeciwko transglutaminazie tkankowej (tTG). Okazało się to skuteczniejsze od dotychczas dostępnych testów na EMA (wysokoswoistych przeciwciał antyendomyzjalnych) i AGA (nieswoistych przeciwciał antygliadynowych), ponieważ tTG wykazywały wyższą czułość (prawdopodobieństwo, że u każdej chorej osoby pokażą wynik pozytywny). Dr Fasano miał duży udział w opracowywaniu tych badań.

W połowie lat 90-tych, kiedy rozpoczynał on badania mające wykazać rzeczywistą zachorowalność na celiakię w USA, założył Ośrodek Badań nad Celiakią przy wydziale medycznym Uniwersytetu Maryland. To właśnie tam, w miarę rozwoju Ośrodka, dokonywano wielu odkryć, dzięki którym pacjenci cierpiący na celiakię są coraz częściej prawidłowo diagnozowani, a jakość ich życia ulega poprawie. Dzięki pracy Ośrodka wiemy dzisiaj, że celiakia potrafi dawać niespecyficzne objawy i że mogą na nią chorować pacjenci w każdym wieku (a nie tylko dzieci, jak uważano przez wiele lat), a także rozróżniamy ją od nietolerancji na gluten.  Alessio Fasano oraz jego zespół mają ogromny udział w bardzo dynamicznym wzroście wiedzy na temat tej choroby w ciągu ostatnich kilkunastu lat.

Dlaczego tak się rozpisuję na temat zasług autora? Dlatego, że trudno o większy autorytet odnośnie chorób glutenozależnych. Fasano od ponad dwudziestu lat jest dyrektorem Ośrodka Badań nad Celiakią, którego zasługi opisałam wyżej, a jego nazwisko możemy znaleźć wśród autorów blisko 200 artykułów naukowych – w większości związanych z celiakią, nadwrażliwością na gluten, a także przepuszczalnością bariery jelitowej. W związku z tym można mieć zaufanie co do informacji zawartych w książce.

Tak wygląda pan doktor :) Źródło zdjęcia: link
Co dokładnie znajdziemy w środku:

Z Wolnych od glutenu dowiemy się wszystkiego, co niezbędne do zrozumienia celiakii (nazywanej też chorobą trzewną), a także innych zaburzeniach związanych z glutenem.

Książka podzielona jest na cztery części. W pierwszej z nich autor opisuje historię badań nad celiakią, po kolei relacjonując kolejne odkrycia aż po dzień dzisiejszy. Mówiąc dokładniej – do roku 2014, w którym wydana została książka, o czym warto pamiętać, powołując się na nią jako źródło informacji (nawet sam autor od tamtej pory opublikował kolejne prace w temacie). Następnie streszcza wszystko, co wiadomo, na temat przyczyn celiakii i mechanizmów za nią stojących (m.in. o przepuszczalności jelitowej, o chorobach autoimmunologicznych) i opisuje szczegółowo jej obraz kliniczny. Zwraca uwagę na jego różnorodność i podstępność, a także wyjaśnia, skąd się to bierze – niekiedy choroba trzewna daje bardzo nieswoiste objawy, co przyczynia się do wydłużonego (nierzadko trwającego wiele lat) procesu jej diagnozowania. Fasano opisuje również inne choroby związane z glutenem, takie jak nadwrażliwość na gluten oraz alergia na pszenicę. Z książki dowiemy się też wszystkiego na temat diagnostyki tych właśnie schorzeń i celiakii. Na koniec pierwszej części autor przedstawia również interesujące dane na temat powiązań między celiakią i nadwrażliwością na gluten u dzieci chorujących na autyzm oraz u schizofreników. Z góry uprzedzam – nie, nie uznaje on glutenu za wyłączną przyczynę wszystkich przypadków tych chorób, a jedynie przedstawia pewne hipotezy, które wymagają dalszych badań. 

Druga część książki skupia się na tym, jak bezpiecznie wprowadzić dietę bezglutenową. Znajdziemy tutaj wiele informacji: od regulacji prawnych, po instrukcje czytania etykiet, wykaz składników, na które trzeba zwrócić uwagę w trakcie robienia zakupów, aż po wskazówki dotyczące organizacji jedzenia poza domem. Autor radzi również krok po kroku, jak zabrać się do zmiany organizacji kuchni w momencie, w którym dowiadujemy się, że musimy odstawić gluten. Co w takim razie możemy jeść, a czego nie i dlaczego dozwolonych produktów wcale nie jest tak mało, jak by się wydawało. W tej części znajdziemy też kilka ciekawych bezglutenowych przepisów pochodzących od autora i jego współpracowników. Jest to zbiór bardzo cennej wiedzy zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają życie bez glutenu, ale również dla dietetyków i lekarzy, którzy prowadzą takich pacjentów.

W trzeciej części dr Fasano podpowiada, jak poradzić sobie z wprowadzeniem i utrzymaniem diety bezglutenowej na poszczególnych etapach życia. Kolejne rozdziały są tutaj poświęcone celiakii w trakcie ciąży, u dzieci – od maluchów po dzieci w wieku szkolnym i nastolatki, u młodych dorosłych wybierających się na studia, a także celiakii w jesieni życia. Osobny rozdział został poświęcony życiu rodzinnym i zmianom, jakie mogą w nim zajść wraz ze zdiagnozowaniem problemów z glutenem u któregoś jej członka. Autor opiera się na doświadczeniach swoich pacjentów, którym niejednokrotnie oddaje głos na krótkie fragmenty książki. Ta część ponownie będzie najbardziej pomocna tym spośród czytelników, którzy borykają się z chorobami glutenozależnymi, ale również dietetykom i lekarzom prowadzącym mającym kontakt z pacjentami, którzy właśnie dowiedzieli się, że będą musieli zmienić dotychczasowy styl żywienia. Dobitnie uświadamia również czytelnikowi wolnemu od problemów z glutenem, na jak wiele przeszkód w życiu codziennym natrafiają chorzy na celiakię. Jednocześnie autor podkreśla, że sytuacja z biegiem lat bardzo się poprawia i z pewnością będzie się poprawiać dalej – a więc nie należy traktować diagnozy jako wyroku. Warto natomiast trzymać rękę na pulsie i brać udział w zachodzących w prawie i świadomości społecznej zmianach.

Część czwarta jest najkrótsza, ale zarazem najbardziej interesująca. Tutaj autor pisze o będących w toku badaniach nad możliwościami zapobiegania zaburzeniom związanych z glutenem u osób predysponowanych genetycznie. Próby te obejmują między innymi manipulacje czasem wprowadzenia pokarmów zawierających gluten do diety niemowląt. Dr Fasano wspomina również o możliwych do zrealizowania w przyszłości metodach terapeutycznych, nad którymi trwają obecnie badania. Byłam zaskoczona, że już dzisiaj jest tak wiele pomysłów na pomoc pacjentom z celiakią, wykraczających poza podstawową dietę bezglutenową. Od wspomnianych powyżej próbach zapobiegania, przez terapię enzymową po badania nad zonuliną. Temat ten bardzo mnie zainteresował, mam zamiar więc sprawdzić, czy od 2014 roku poczyniono w tym zakresie jakieś postępy i najprawdopodobniej powstanie na ten temat osobny wpis.

Dobrze, skoro omówiłam już pokrótce, co znajdziemy w książce, czas na podsumowanie jej słabych i mocnych stron.

Zalety

Największą zaletą, o której już częściowo wspomniałam, jest osoba autora – trudno o większy autorytet w temacie. Dr Fasano jest naukowcem, inicjatorem i współtwórcą wielu projektów badawczych, i to bardzo wyraźnie w tej książce widać. Ważną rzeczą, która odróżnia podejście naukowe od pseudonaukowego jest to, że naukowiec rzadko kiedy będzie mówił, że coś jest na pewno albo że coś jest jedyną słuszną drogą. Tak jest też w tym przypadku. Autor wyraźnie oddziela dobrze udokumentowane fakty od pomysłów czy hipotez, które wymagają jeszcze dalszych badań. Często pisze, że jakiś mechanizm jest jeszcze nie znany albo niezrozumiały, albo że naukowcy mają kilka pomysłów na jego wyjaśnienie i je przedstawia. Kiedy opisuje swoje hipotezy, jest zaznaczone wyraźnie że to jest jego zdanie albo że to on skłania się do takiej teorii. Bardzo mi się to podoba, bo daje miejsce na własne przemyślenia czytelnikowi i zostawia przestrzeń na to, że za kilka lat te rozważania mogą okazać się błędne.

Wolni od glutenu to pozycja popularnonaukowa, dlatego w treści nie znajdziemy odnośników do konkretnych badań ani bibliografii. Jednak na końcu książki autor podaje listę polecanych lektur, gdzie obok książek, czasopism i stron internetowych znajdziemy pokaźny (zajmujący 9 stron) spis artykułów naukowych. 

Książka jest napisana prostym językiem i czyta się ją szybko, bez większych trudności (na ile mogę stwierdzić jako osoba mająca wykształcenie medyczne). Dzięki temu można ją polecić szerokiemu gronu odbiorców, bo nikt nie powinien mieć problemu z jej zrozumieniem. Autor często opisuje konkretne przypadki, z którymi zetknął się w trakcie praktyki. Na krótkie fragmenty oddaje też głos swoim pacjentom – to sprawia, że książka pokazuje problem od wielu stron, ale też wydaje się bardziej autentyczna.

Zaletą jest również jakość wydania. Zastosowano tutaj ten lekki, żółtawy papier, który sprawia, że chociaż książka jest dość gruba – ma ponad 400 stron – jest też lekka i problemu nie stanowi noszenie jej ze sobą. Druk także jest dobry, nie rozmazuje się przy dotknięciu, co czasem się zdarza. Format to A5 (czyli 21 x 14, 8 cm) i dobrze się sprawdza – ani za duży, ani za mały, mieści się i do torebki, i do plecaka. Tłumaczenia nie mam możliwości porównać z oryginałem, natomiast językowo książka jest poprawna, bez żadnych potknięć typu zgubione przecinki i literówki. Problematyczna dla niektórych czytelników może być czcionka. Jest ona niezbyt duża i o ile przy regularnym tekście nie powinna sprawiać problemów, tak czasami tekst ujęty jest w ramki – i tutaj czcionka jest jeszcze mniejsza od standardowej, a na dodatek na szarym tle, co utrudnia czytanie. Również okładka, chociaż bardzo ładna, jest niestety miękka i bardzo podatna na zniszczenia (zagięte rogi i rozwarstwianie się pojawiły się po zaledwie tygodniu czytania). 

Wady 

Największą wadą tej książki jest to, że powstała w USA i opisuje tamtejsze realia. Trudno winić za to kogokolwiek, ale sprawia to, że polski czytelnik może poczuć się nieco zdezorientowany. Kiedy autor odnosi się do przepisów prawa regulujących oznaczenia żywności bezglutenowej, a także do tego że z punktu widzenia prawa celiakia jest niepełnosprawnością, dzięki czemu ze względu na przepisy chorym daje to możliwość np. żądania bezglutenowych posiłków na kampusie uczelni czy w szkole – to te fragmenty są z punktu widzenia polskiego czytelnika mało użyteczne. Polski wydawca oczywiście dodał w tych miejscach stosowne przepisy wyjaśniające, jak sytuacja przedstawia się w naszym kraju. Daje to do myślenia i pokazuje, że mamy jeszcze w Polsce wiele do zrobienia. 

Drugim moim zarzutem jest dość lekkie podejście autora do gotowej żywności bezglutenowej. Co prawda raz czy dwa wspomina, że trzeba na te produkty uważać, bo często zawierają nieco więcej tłuszczu i cukru niż tradycyjne wyroby, ale zabrakło mi czegoś więcej na ten temat. Myślę że warto byłoby zaznaczyć, że zdrowe produkty bezglutenowe powinny mieć jak najprostszy skład. Producenci często dodają do nich duże ilości spulchniaczy i innych substancji, które mają pomóc w osiągnięciu bardziej “glutenowej” struktury, jednak nie są zdrowe. Myślę, że czytelnicy skorzystaliby, gdyby poruszyć również ten temat: jak czytać etykiety produktów bezglutenowych?

W książce znajduje się sporo przepisów i bardzo mnie to cieszy, jednak mam zastrzeżenia co do niektórych z nich. Dotyczy to przede wszystkim bezglutenowych wypieków: w większości z nich na liście składników mamy napisane “mąka bezglutenowa”, “uniwersalna mąka bezglutenowa” lub “gotowa mieszanka bezglutenowa”. Jest to określenie bardzo ogólne i w moim odczuciu niewystarczające – mąk bezglutenowych na rynku jest mnóstwo, ale każda z nich ma inne właściwości. Na przykład wypieki z mąki kukurydzianej wychodzą zwykle dużo twardsze i mniej puszyste niż z mąki ryżowej. Wydaje mi się więc, że przy użyciu niewłaściwej mąki przepis może zupełnie nie wyjść, co dodatkowo zniechęca początkujące osoby do dalszych prób. Druga sprawa, że mieszanki mąk bezglutenowych czasami zawierają dużo sztucznych dodatków, podobnie jak niektóre gotowe bezglutenowe produkty. Nie jest więc obojętne, jakiego produktu użyjemy ostatecznie. 

Podsumowanie

Wolni od glutenu porusza wiele ciekawych aspektów: dostarcza zarówno podstawowej wiedzy na temat chorób związanych z glutenem, wielu cennych porad jak radzić sobie z życiem na ścisłej diecie, a także daje nadzieje na przyszłość, opisując potencjalne metody terapeutyczne. W moim odczuciu zalety zdecydowanie górują nad wadami tej książki. Mimo że interesuję się tematem celiakii i diety bezglutenowej, sama dowiedziałam się z niej kilku nowych rzeczy i nie była to dla mnie nudna lektura. Bardzo cieszę się, że Wydawnictwo Druga Strona zdecydowało się ją wydać.

Uważam, że będzie to bardzo wartościowa pozycja dla osób, u których właśnie zdiagnozowano celiakię oraz ich rodziny, a w szczególności dla rodziców chorych dzieci. Gorąco polecam ją też dietetykom, lekarzom (każdy gastroenterolog powinien obowiązkowo ją przeczytać) i w ogóle personelowi medycznemu – wiedza i świadomość na temat celiakii w Polsce nadal jest niezbyt wysoka. Nie chcę nakładać jednak żadnych ograniczeń, bo jest to pozycja, która doskonale nada się również dla każdej osoby, która po prostu chciałaby się dowiedzieć, o co chodzi z całym tym szumem wokół glutenu.

P.S. Zaczęłam pisać tę recenzję, po czym zorientowałam się, że piszę charakterystykę chorób związanych z glutenem… Więc za kilka dni pojawi się wpis na ten temat, na podstawie książki i z przeglądem nowszej literatury :D

Share: