W sobotę 16.03.19 w Bydgoszczy odbyła się konferencja “Odporność pochodzi z brzucha” organizowana przez Instytut Medycyny Zapobiegawczej i prowadzona przez Oskara Kaczmarka. W zasadzie powiedziałabym, że określenie “konferencja” jest nieco na wyrost – w końcu była to forma prowadzona przez jedną osobę, której bliżej raczej do wykładu czy szkolenia. Nie umniejsza to jednak wartości, którą to spotkanie ze sobą niosło i od razu napiszę, że było warto się na nie wybrać. Jeżeli będziecie mieć okazję, polecam, nawet się nie zastanawiajcie. Co prawda z tego co słyszałam, w sobotę było prowadzone ostatni raz (w tym roku? W ogóle?), jednak pan Kaczmarek  wraz z Instytutem mają w planie kolejne szkolenia, a po tym, co widziałam, sądzę, że warto się nimi zainteresować. Zacznijmy jednak od początku.

Wykład trwał 4 godziny i w tym czasie został przedstawiony ogrom wiedzy. Szczerze mówiąc, spodziewałam się bardziej podstawowych informacji, a dostałam dużo dużo więcej. Szkolenie było poprowadzone w taki sposób, że nie trzeba było absolutnie mieć wykształcenia medycznego, aby wszystko zrozumieć – aczkolwiek na pewno podstawowe informacje na temat organizmu ludzkiego i mikrobiomu nie zaszkodziły. Na sali było dużo osób, które przyszły po prostu dlatego, że chcą zadbać o zdrowie (np. przyszłe mamy :) ), nie w celach zawodowych. Jednocześnie osoba zorientowana w podstawach (a nawet trochę więcej niż podstawach, jak ja) również dowiedziała się bardzo wielu nowych rzeczy, na przykład pod kątem wpływu mikrobioty na choroby z autoagresji. Warto zaznaczyć także, że prowadzący nieco przekroczył przewidywany czas wykładu, jednak mimo to powiedział wszystko do końca, jak również został dłużej, by odpowiedzieć na pytania słuchaczy.

Duże wrażenie robi przygotowanie merytoryczne pana Kaczmarka. Większość rzeczy tłumaczył on opierając się o konkretne badania naukowe, do których odnośniki znajdowały się na slajdach. Jest to coś, czego zawsze mi brakuje, kiedy sama chcę dalej zgłębiać dany temat albo napisać o nim coś więcej, chociażby tu na blogu. Z tej konferencji wyszłam z gotową bibliografią i bardzo to sobie cenię.Warto dodać, że prowadzący z wykształcenia jest lekarzem dentystą, absolwentem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, natomiast w praktyce od kilku lat specjalizuje się w immunologii oraz wpływie mikrobiomu jelitowego na nasze zdrowie. Jest to więc osoba kompetentna do wypowiadania się w temacie dbania o zdrowie i chociaż w niektórych aspektach podchodzi z dystansem do medycyny konwencjonalnej (nie oszukujmy się, ma ona wiele problemów, zwłaszcza w praktyce), to odnosił się do niej z szacunkiem i zaznaczał pozytywne aspekty. Nie było mowy o wielkich koncernach farmaceutycznych, które rządzą światem, zabójczych szczepionkach ani podobnych altmedowych tematów – ale o tym, że antybiotyki również w wielu sytuacjach są niezbędne. Samo za siebie mówi że, jak wspomniałam, przekazana wiedza ma oparcie w źródłach naukowych.


Photo by Louis Reed on Unsplash

Przekazanych informacji było naprawdę całe mnóstwo i na pewno nie jestem w stanie wszystkiego powtórzyć ani zapamiętać. Poniżej jednak wypunktuje najciekawsze aspekty, które pojawiły się na wykładzie i chciałabym się nimi z Wami podzielić.

  • Najbardziej podobało mi się główne przesłanie szkolenia, które brzmiało: dzisiaj bardzo często lubimy skupiać się na takich aspektach zdrowia, na które nie mamy wpływu, a które też wcale nie mają największego znaczenia. Zrzucamy winę na zanieczyszczone środowisko, gorszą jakość jedzenia, spadek jego wartości odżywczych, metale ciężkie w rybach czy zęby leczone kanałowo. Pomijamy jednak to, na co mamy wpływ, a co ma być może największe znaczenie zdrowotne: odpoczynek, regeneracja, zdrowa nieprzetworzona dieta, odpowiednia ilość ruchu. To jednak wymaga wysiłku, a wiele osób chce po prostu wziąć suplement, który pomoże, czy stosować przez miesiąc dietę rozwiązującą wszystkie problemy. Niestety, w zdrowiu nie ma dróg na skróty.
  • Osłabiony, mało aktywny układ odpornościowy będzie powodował częstsze występowanie infekcji oraz może sobie nie poradzić z komórkami nowotworowymi, co może skutkować chorobą. Natomiast zbyt pobudzony, nadreaktywny układ odpornościowy to alergie, nietolerancje pokarmowe oraz choroby autoimmunologiczne. Układ immunologiczny wariuje, jest zmylony, nudzi się i szuka sobie wroga – w rezultacie atakuje niegroźne białka, a nawet własne tkanki. Dlatego ważne jest, by dzieci, których układ odpornościowy dopiero się kształtuje (do 12 r.ż.) były eksponowane na jak najwięcej czynników środowiskowych. Dzięki temu ich układ odpornościowy nauczy się właściwie reagować, będzie miał co robić; nie będzie znudzony sam wymyślał sobie wrogów. Nadmierna higiena nie jest dobra, dlatego też statystycznie dzieci wychowujące się na wsi chorują na alergie rzadziej niż miastowe.
  • Układ immunologiczny komunikuje się ze sobą, z tego powodu wszystkie błony śluzowe możemy traktować jako jedność – ekspozycja na jakiś czynnik (np. bakterie) w układzie pokarmowym skutkuje wytworzeniem tolerancji na nią lub obroną przez nią we wszystkich innych błonach śluzowych, np. w drogach oddechowych, pochwie, ale także na skórze. Dlatego dzisiaj testujemy pomysł doustnych szczepionek. Ponadto ukł. odpornościowy w pierwszych latach życia uczy się działać głównie przez jelito – jak wyżej.
  • 70% komórek ukł. immunologicznego znajduje się w jelicie
  • Coraz więcej badań klinicznych potwierdza, że wiele chorób poprzedza dysbioza jelitowa (zwłaszcza autoimmunologicznych), potwierdziły to również badania na zwierzętach, u których prowokowano autoagresję.
  • Ludzkie DNA zawiera ok. 20 tyś. genów, natomiast bakterie znajdujące się w jelicie człowieka – ok. 1 mln. To bakterie pojawiły się na świecie pierwsze i to ludzie musieli się do nich dostroić, nie odwrotnie. Uważa się, że skład jakościowy i ilościowy bakterii jelitowych ma wpływ na ekspresję naszych genów (pisał o tym również dr Fasano w Wolnych od glutenu). Ponadto mikrobiom ma duży udział w kształtowaniu się odporności – jest pośrednikiem między środowiskiem jelita a układem odpornościowym.
  • Zakażenia wirusowe rozregulowują mikrobiotę bardziej niż przyjmowanie antybiotyku! To jedna z najbardziej zaskakujących dla mnie informacji na szkoleniu. Pamiętajmy więc, by wspierać jelita przy każdej chorobie.
  • Innymi czynnikami zaburzającymi mikrobiom są: inhibitory pompy protonowej, leki antykoncepcyjne, leki przeciwgrzybicze (bo na prawidłowy mikrobiom ludzki składają się też grzyby np. Saccharomyces boulardii zawarty w osławionym Enterolu), sterydy, leki przeciwbólowe, stres psychiczny, fizyczny (sport), doustna suplementacja żelazem.
  • Dzieci naturalnie mają nieszczelną barierę jelitową, uszczelnia się ona z czasem. Kilkunastomiesięczne dziecko może mieć ją jeszcze nieszczelną.
  • Prowadzono badanie na szczurach hodowanych w całkowicie sterylnych warunkach (od urodzenia, sterylne były także ich jelita, błony śluzowe): miały ogromnie zaburzony układ odpornościowy. Najciekawsze jest jednak to, że były całkowicie oporne na próby wywołania autoagresji – co dowodzi, że mikroflora jelitowa ma udział w patogenezie tych chorób, być może udział kluczowy. Szczury te były też bardzo podatne na alergię: bez udziału mikrobiomu ich układ odpornościowy nie był w stanie odróżnić, które białka są wrogie, a które niegroźne.
  • Istnieją doniesienia naukowe sugerujące, że kolonizacja jelita dziecka może mieć miejsce jeszcze przed porodem, w III trymestrze ciąży.
  • Ludzki układ odpornościowy dojrzewa do 12 roku życia, a każde podanie antybiotyku zaburza i opóźnia ten proces – dlatego tak ważne jest, aby antybiotykoterapia zawsze była uzasadniona, zwłaszcza u dzieci.
  • Mikrobiota dziecka kształtuje się zazwyczaj do 3 roku życia, czasami do 5 lub dłużej, jednak w wieku 8 lat każdy człowiek ma już ten proces za sobą. Jest ona nazywana rdzenną mikrobiotą (ang. core gut microbiome), którą w pełni ukształtowaną jest bardzo trudno, a w zasadzie niemożliwe, zmienić. Może zostać ona później zaburzona, skąd mogą brać się różne schorzenia (np. SIBO, alergie), jednak kiedy będziemy je leczyć, zawsze powrócimy do składu rdzennej mikrobioty.
  • Jest wiele badań dowodzących, że podaż odpowiednich szczepów probiotycznych kilkumiesięcznym dzieciom lub kobietom w ciąży, a potem ich dzieciom, zmniejsza ryzyko zachorowania na alergię, astmę, ale także zaburzenia neurorozwojowe czy cukrzycę typu I u tych dzieci w późniejszym życiu. Ważne, żeby probiotykoterapia była prowadzona co najmniej 3 miesiące odpowiednio dobranymi szczepami.
  • Prebiotyki (czyli substancje, które odżywiają bakterie jelitowe o pozytywnym wpływie na nasze zdrowie) również są ważną częścią terapii, zwłaszcza u pacjentów, u których nie możemy stosować żywych kultur bakterii, jak np. u pacjentów onkologicznych, którzy źle na nie reagują, albo u osób z silnymi dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi. Warto sięgać po laktoferynę, colostrum (przy nietolerancji na białka mleka – colostrum z mleka klaczy może być pomocne) i kwas masłowy. Ważne jest także dostarczanie prebiotyków z pożywieniem. Zawierają je m.in. zielone banany, skrobia oporna (uzyskujemy ją kiedy wstawiamy ugotowane ziemniaki, ryż, kasze do lodówki na kilka godzin), miąższ aloesu, wiele warzyw i owoców (np. topinambur, karczochy, cykoria, liście buraka zawierające fruktooligosacharydy), dlatego że błonnik, zwłaszcza frakcje rozpuszczalne w wodzie, także jest prebiotykiem.
  • 20% metabolitów krwi ludzkiej jest pochodzenia bakteryjnego! Również dlatego tak ważne jest, co mamy w jelitach: prawidłowa, zdrowa mikrobiota będzie produkowała substancje wspierające organizm, o działaniu przeciwzapalnym, przeciwutleniającym (korzysta na tym zwłaszcza układ oddechowy, ale także wszystkie tkanki prowadzące przemiany węglowodanów, w trakcie których wytwarza się dość dużo wolnych rodników). To kolejny dowód, że mikroflora jelitowa ma wpływ na cały organizm.
  • Badania mikrobioty z kału są dość kosztowne, dlatego warto wiedzieć, kiedy nie są miarodajne. Nie warto robić ich do 5 roku życia, kiedy mikroflora jelitowa nadal jest na etapie kształtowania, a także w chorobach w oczywisty sposób powiązanych z zaburzeniami mikroflory (wyrzucanie pieniędzy na coś, co już wiadomo) – np. chorobach zapalnych jelit, w ogóle chorób ze spektrum autoagresji.
  • Probiotyki nie są suplementami, które po prostu “uzupełnią niedobory”. Są to szczepy o działaniu klinicznym, które potrafią czasowo kolonizować jelita i oddziaływać na ich mikrobiom, jednak prędzej czy później (czasem po kilku godzinach, a czasem kilku dniach) są z nich wydalane. Z tego powodu możemy poprawić stan jelit probiotykoterapią, jednak jeżeli nadal będziemy wystawieni na czynnik, który ją zaburza (np. leki czy kiepska dieta) to po odstawieniu probiotyków problemy wrócą.
  • Z tego samego powodu produkty kiszone to nie probiotyki! Probiotyki to szczepy wyizolowane z ludzkiego jelita, dlatego mają zdolność jego czasowej kolonizacji. Natomiast bakterie fermentacji kwasu mlekowego nie mają zdolności kolonizacji ludzkiego jelita. Są one oczywiście fajne, mają wiele właściwości odżywczych i prozdrowotnych, jednak na naszą mikrobiotę oddziałują w sposób bardzo krótkotrwały, tylko w czasie przepływu przez układ pokarmowy z resztą tego, co zjemy.
  • Częstym błędem jest zbyt krótki czas brania probiotyków. Nie tylko w trakcie antybiotykoterapii, ale również po niej. Minimalny czas, byśmy odczuli poprawę, to przynajmniej 3-6 miesięcy.
  • Probiotyk musi zostać podany najpóźniej w 2 dobie brania antybiotyku. Nie bierzemy go jednak jednocześnie z antybiotykiem podawanym doustnie, po antybiotyk może zniszczyć również bakterie znajdujące się w probiotyku. Optymalny czas na zażycie probiotyku to 1-2 godziny po antybiotyku.
  • Bardzo ważne jest celowane dobranie probiotyku pod schorzenie. Na przykład zalecane przy antybiotykoterapii szczepy o udowodnionym działaniu są tylko dwa: Saccharomyces boulardii i Lactobacillus rhamnosus ATCC 53 103.
  • Laktoferynę można brać jednocześnie z antybiotykiem, a nawet jest to korzystne. Okazuje się, że laktoferyna może uwrażliwiać niektóre bakterie na antybiotyk.
  • Witamina D jest niezbędna dla prawidłowego działania naszej odporności. Według pana Kaczmarka, minimalny jej poziom dla zachowania zdrowia wynosi 40 mg/dl oznaczony we krwi. W swojej praktyce obserwuje on jednak bardzo często bardzo niski poziom w granicach 15-20 mg/dl (mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia: cała moja rodzina przed suplementacją badała D3 i wszystkim nam wyszło około 10 mg/dl, podobnie u znajomych).
  • Badania wykazały, że niski poziom tejże właśnie witaminy D bardziej osłabia odporność niż palenie papierosów. Niedobór witaminy D powodował wzrost ryzyka infekcji o ponad 50%, natomiast palenie papierosów o 34%.
  • Sen to podstawa! Najlepsza dieta i suplementacja nie pomoże, jeżeli nie zadbamy o zdrowy sen oraz higienę umysłu (przebodźcowany układ nerwowy nie pozostaje bez znaczenia). Melatonina, hormon regulujący sen i wydzielany głównie w trakcie jego trwania, jest bardzo silnym antyoksydantem. Można powiedzieć, że sprząta on nasz organizm w trakcie snu. Rozregulowany rytm dobowy to między innymi zaburzenia produkcji melatoniny. Badania wykazały, że zaburzenia wydzielania melatoniny korelowały ze wzrostem w jelicie stężenia bakterii prozapalnych, gnilnych, o niekorzystnym działaniu. Prowadzący bardzo to podkreślał: jego zdaniem sen i rytm dobowy to podstawa, bez której nie da rady trwale poprawić zdrowia.
  • Stałe pory posiłków bardzo dobrze regulują rytmy dobowe.
  • Świadome jedzenie również odgrywa istotną rolę w trawieniu. Etap głowowy to jedna piąta procesu trawienia, a zarazem jedyna, na którą mamy wpływ. Skupienie się na posiłku i nie rozpraszanie niczym innym w jego trakcie (TV, telefon, youtube…) potrafi w naprawdę znaczącym stopniu ograniczyć niektóre objawy ze strony układu pokarmowego. Już samo dokładne przeżuwanie działa cuda. Skupienie się na posiłku zwiększa też wydzielanie enzymów trawiennych, co jest ogromnie ważne.
Ten slajd najlepiej podsumowuje przewodnią myśl wykładu ;)

Wydaje Wam się, że to, co napisałam, to dużo? Uwierzcie mi, że nie jest to nawet jedna trzecia całej wiedzy, którą uzyskałam na szkoleniu, jedynie najciekawsze według mnie do przekazania aspekty. Dlatego jeszcze raz bardzo Wam je polecam, bo przeczytać kilka najważniejszych informacji, a uczestniczyć w wykładzie to są dwie nieporównywalne rzeczy.

To już wszystko ode mnie na dziś! Dajcie znać, czy taka forma relacji z różnych wydarzeń jest dla Was interesująca. Nie ukrywam, że mi pisało się bardzo dobrze i na pewno będę się starała publikować taki tekst po każdym szkoleniu czy konferencji, w której wezmę udział.

P.S. Nie, nikt mi nie płacił za napisanie tego tekstu, podobnie jak udział w konferencji był moim pomysłem i opłaciłam go sobie sama.

Share: